Dlaczego warto używać klimatyzacji zimą?



Przez lata klimatyzacja była luksusem, który montowano jedynie w topowych modelach samochodów osobowych i była stawiana na równi z aluminiowymi felgami lub samochodowym telefonem komórkowym. Dziś układ klimatyzacyjny jest montowany w większości modeli średniej, a nawet niższej klasy, a w autobusach i samochodach ciężarowych, zwłaszcza ciągnikach siodłowych stała się wyposażeniem, bez którego trudno wyobrazić sobie wielogodzinną pracę kierowcy.

W niektórych krajach podejmowane są nawet kroki, by za niezbędne wyposażenie pojazdu ciężarowego uznać także klimatyzację postojową i zakazać kierowcom zawodowym odpoczynku w autach, które nie będą w nią wyposażone. Choć trudno powiedzieć czy ta inicjatywa zostanie wprowadzona w życie, to niewątpliwie korzystanie z klimatyzacji samochodowej to nie tylko wyższy komfort pracy podczas jazdy w upale, lecz także czynnik mający wpływ na bezpieczeństwo prowadzenia auta. Dzieje się tak, ponieważ niższa temperatura, chroniąc przed przegrzaniem organizmu, powoduje mniejsze zmęczenie, a także wydatnie poprawia zdolność koncentracji. Mimo tego, że popularna klima nieodparcie kojarzy się z latem, okazuje się, że warto korzystać z niej także w innych porach roku. Przyjrzyjmy się bliżej działaniu układu klimatyzacji i sprawdźmy, dlaczego należy uruchamiać ją również zimą.

Jak działa klimatyzacja samochodowa?

Zasada działania klimatyzacji samochodowej jest stosunkowo prosta i tak jak w przypadku lodówki, pompy ciepła czy klimatyzatora domowego polega na wykorzystaniu zjawiska przemian fazowych. Choć określenie to wydaje się skomplikowane, jest jednak dość łatwe do zrozumienia. Substancje mogą zmieniać swoje stany skupienia, a zjawisku temu towarzyszy wydzielanie energii bądź jej pochłanianie. Innymi słowy, zmianę stanu skupienia można wywołać, dostarczając energię z zewnątrz, lub ją odbierając. Zjawiska te wiążą się również ze zmianami ciśnienia, co także łączy się z dostarczaniem lub pobieraniem energii – podczas zwiększania ciśnienia temperatura gazu wzrasta, a przy jego zmniejszaniu gwałtownie spada.

Klimatyzacja samochodowa wykorzystuje tę prawidłowość dzięki współdziałaniu pięciu głównych elementów – sprężarki, parownika, skraplacza oraz zaworu rozprężającego i osuszacza. Niezbędny jest również odpowiedni czynnik chłodniczy, czyli substancja, która w stosunkowo niewielkim zakresie różnicy ciśnienia i temperatury będzie w stanie szybko zmieniać stan skupienia, a także będzie dobrze przewodziła ciepło. Mechanizm działania układu jest dość prosty – rozgrzany czynnik chłodniczy trafiający jako gaz pod niskim ciśnieniem do kompresora jest sprężany, co powoduje dalszy wzrost jego temperatury. Gdy gaz pod wysokim ciśnieniem trafia do skraplacza, mającego strukturę podobną do chłodnicy samochodowej, ulega ochłodzeniu za sprawą opływającego powierzchnię wymiennika ciepła powietrza. Zmniejszenie temperatury sprawia, że gaz zamienia się w ciecz, która może być przekazana do osuszacza, który ułatwia odfiltrowanie znajdujących się w niej zanieczyszczeń oraz cząsteczek wody.

Ciecz pod sporym ciśnieniem trafia z osuszacza do zaworu rozprężającego, gdzie dochodzi do gwałtownej zmiany ciśnienia, które jest zmniejszane. Doprowadza to do zmiany stanu skupienia z ciekłego na gazowy, dokonujące się w parowniku. Obniżeniu ciśnienia towarzyszy znaczne ochładzanie się czynnika, który będąc zimnym, może odebrać ciepło z powietrza, przepływającego przez strukturę wymiennika ciepła, jakim otoczony jest parownik. Prowadzi to do nagrzewania się gazu, który jest kierowany do sprężarki, i w efekcie całą drogę przechodzi ponownie raz za razem. Ochłodzone powietrze może natomiast trafić do wnętrza kabiny dzięki wentylatorom nawiewu.

Co daje uruchamianie klimatyzacji w zimie?

Cały proces przepływu czynnika ma znaczenie z uwagi na to, że jest on nośnikiem dla środka smarnego, który zapewnia pracę sprężarki. Do każdego czynnika krążącego w układzie klimatyzacji dodawana jest odpowiednia ilość oleju, który smaruje ruchome elementy sprężarki. Jego przepływ oznacza więc nie tylko pracę układu, ale także przedłużenie żywotności sprężarki. Jeśli w systemie czynnik nie będzie co jakiś czas „przepuszczany” przez układ, sprężarka ulegnie szybszemu zatarciu. Jeżeli kierowca korzysta z klimatyzacji tylko latem, oznacza to, że przez resztę czasu sprężarka jest pozostawiona sama sobie, co może przekładać się na jej częstsze awarie.

Zalecenie okresowego uruchamiania klimatyzacji ma więc wpływ na żywotność całego układu, ale również pozwala na oczyszczenie samego czynnika za sprawą przepuszczenia go przez osuszacz, dzięki czemu można usunąć znajdujące się w nim drobiny zanieczyszczeń i pozbyć się cząsteczek wody, które mogą rozcieńczać olej, a także przyczyniać się do szybszej korozji poszczególnych elementów układu.

Korzystanie z klimatyzacji przez cały rok, także w zimie będzie miało także tę zaletę, że ułatwia pozbywanie się z powietrza znajdującego się w kabinie nagromadzonej w nim wilgoci. Jest to o tyle istotne, że znacznie ogranicza parowanie szyb, i pomaga w ich szybkim i skutecznym osuszeniu. Dodatkową zaletą osuszania powietrza w kabinie jest zmniejszenie ryzyka rozwoju pleśni, grzybów i bakterii w kanałach wentylacyjnych, którymi do kabiny dostaje się również powietrze z systemu ogrzewania.

Czy samo włączanie klimatyzacji w zimie wystarczy, by przedłużyć jej żywotność?

Wielu kierowców unika włączania klimatyzacji z obawy przed niepotrzebnym wzrostem zużycia paliwa. Trzeba jednak pamiętać, że do odpowiedniego ogrzania i rozprowadzenia oleju zawartego w czynniku chłodzącym w zupełności wystarczy praca przez kilkanaście minut raz na tydzień lub dwa. Poza tym spowodowany uruchomieniem klimatyzacji pobór mocy ma znaczenie jedynie w przypadku silników o niewielkiej pojemności. W nowoczesnych jednostkach napędowych będzie to niezauważalne, podobnie jak wzrost spalania. Uszkodzenie sprężarki okaże się o wiele bardziej kosztowne, a wymiana kłopotliwa i czasochłonna, ewentualne „oszczędności” są więc iluzoryczne.

Warto jednak pamiętać, że samo uruchamianie klimatyzacji przez cały rok nie wystarczy do utrzymania układu w odpowiednim stanie. Równie szkodliwe mogą być naturalne ubytki czynnika chłodniczego, które mogą wynieść do około 10% w ciągu roku. Jest to tyle groźne, że obniża ciśnienie w układzie klimatyzacji, co nie tylko obniża wydajność chłodzenia, ale również bardziej obciąża sprężarkę, która podczas pracy nie może być smarowana w optymalny sposób.

Sposobem zapobiegania takim sytuacjom będzie regularne korzystanie z serwisu klimatyzacji, który sprawdzi poziom ciśnienia w układzie, wykryje ewentualne nieszczelności a w razie potrzeby zajmie się spuszczeniem starego czynnika, przedmuchaniem układu lub wypłukaniem go specjalnym preparatem, a następnie napełni nowym czynnikiem, dodając odpowiednio odmierzoną dawkę oleju o właściwościach dobranych do typu używanej sprężarki. W ramach przeglądu klimatyzacji ważna będzie także wymiana filtra powietrza, a także zmiana wkładu w osuszaczu, choć tę przeprowadza się zwykle znacznie rzadziej.

Trzeba pamiętać, że w związku z niedawną zmianą przepisów obsługą układów klimatyzacji mogą się zajmować tylko te warsztaty, które zatrudniają specjalistów posiadających uprawnienia f-gazowe, czyli tzw. certyfikaty osobiste wydawane przez Urząd Dozoru Technicznego po ukończeniu specjalistycznego szkolenia. Wynika to z konieczności zagwarantowania odpowiedniego postępowania ze zużytym czynnikiem, który wprawdzie jest znacznie mniej szkodliwy dla środowiska niż stosowany dawniej R-134a, ale również musi być właściwie zutylizowany.


Wróć do bloga